TO NIE O BANKSYM, TO ZE ZWYKŁEJ ZŁOŚLIWOŚCI

Ze względu na status jaki osiągnął Banksy we współczesnej popkulturze mieliśmy o nim rzadziej pisać. Nie chcieliśmy powielać informacji po mediach głównego nurtu i skupić się na tych przejawach sztuki, które wciąż są przez mainstream marginalizowane. Banksy ma status, który gwarantuje mu rozpoznawalność, a tym, którzy o nim piszą gwarantuje klikalność. Tym razem jednak nie chodzi o samą twórczość, ale właśnie o to jak piszą.

Jeden z najpopularniejszych portali – gazeta.pl- zamieścił stronie tekst opatrzony następującym tytułem: Banksy znowu zaskakuje – tym razem na lotnisku Heathrow.

Do tekstu dodano zdjęcie z instagramowego konta artysty. Przedstawia ono pracę i jest podpisane :Archway salvaged from Heathrow Airport. 

Jednak praca nie znajduje się na lotnisku Heathrow, a w Royal Academy of Arts, gdzie od kilku dni jest wystawiana.

Nie chodzi o to żeby kpić z pomyłki portalu, sami często się mylimy i robimy błędy- natomiast w przypadku Banksyego i wszystkiego co z nim związane mamy tylu ekspertów, że poziom nierzetelnych informacji jest zadziwiający. Zaskakuje to tym bardziej, że informacje o panu B. i jego kolejnych dokonaniach są z łatwością dostępne. 

Banksy stał się tak dużym słowem wytrychem , że jest używany do zwiększania klikalności podnoszenia sprzedaży, czy budowania zwykłego zainteresowania. Przecież nie tak dawno jeden z polskich domów aukcyjnych sprzedawał „pracę”, którą starał się przypisać angielskiemu artyście. Po serii komentarzy pojawiła się informacja, że przecież pseudonim artysty jest wzięty w cudzysłów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *