SIMPSON I KONIEC MURALOWYCH DRAMATÓW W CZĘSTOCHOWIE

Swojego czasu głośno było o muralu autorstwa Simpsona, który powstał w Częstochowie. Jak w przypadku twórczości tego artysty praca miała swój przekaz- jednak jak się okazało nie był dla wszystkich do końca jasny.

 

Przypomnisz nam, czego dotyczyła sprawa? Czy została wszczęta z urzędu, czy ktoś ją zgłosił?

Dwa lata temu ktoś dopatrzył się w zestawieniu sierpa z krzyżem propagowania komunizmu i zgłosił to na podstawie art. 256 k.k. § 1, czyli jako nawoływanie do nienawiści albo szerzenie ustroju totalitarnego. Wtedy prokuratura umorzyła sprawę uznając, że można oddalić zarzuty w oparciu o art. 256 k.k. § 3, w którym dopuszcza się wyjątki, gdy coś powstało na przykład w ramach działalności artystycznej albo naukowej. Kilka miesięcy temu postępowanie wznowiono.
Są różne domysły, dlaczego po dwóch latach prokuratura wróciła do sprawy, ale znaleziono błąd, ponieważ wyjątki opisane w § 3 odnoszą się tylko do § 2. Natomiast zgłoszenie dotyczyło § 1, którego § 3 nie dotyczy. Więc wszystko zaczęło się od początku.

To może opowiesz, co artysta miał na myśli tworząc swój mural, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości?

Nie ukrywam, że impulsem były działania obecnego rządu, ale mural przede wszystkim dotyczy problematyki podziałów oraz rozrastania się władzy, jako takiej, co siłą rzeczy przenosi się na rozrost tego, czym zajmuje się w naszym życiu rząd centralny i instytucje państwowe. A to uzależnia od politycznej kontroli życie społeczne i gospodarcze. Bez znaczenia, czy jedna władza będzie narzucać swoje „rozwiązania” w duchu liberalizmu obyczajowego, czy konserwatyzmu, bo w jednym i drugim przypadku kończy się tym samym.

Chodzi o to, że od lat 90-tych podziały zostały sprowadzone właśnie do takiego sporu, czyli kto wygra licytację w narzucaniu swoich poglądów i pomysłów na regulowanie kultury, religii, związków, gospodarki, itd. Dodatkowo w przekonaniu o dogmat, że cały czas jest za mały udział państwa, a co jest zwykłym absurdem. Tymczasem to wcale nie musi być państwowe, co pokazują liczne przykłady ze świata.

SAMSUNG CSC

To Twój pierwszy problem z władzami lub urzędnikami?

Muszę przyznać, że od kilku lat spotykam się z problemami, co chyba miało swój początek w 2014 roku wraz z nakazem zamalowania jednego z murali w Warszawie. Od tego czasu niektóre projekty w ogóle nie powstały w związku z trudnościami robionymi po stronie państwowych instytucji. Nawet, jeżeli jest zgoda prywatnego właściciela, to możliwości instytucji miejskich do blokowania prywatnych i niezależnych od nich projektów są bardzo duże.

Z realizacją ostatniego muralu w Częstochowie, który powstał na prywatnej ścianie, także były problemy. Parking pod ścianą należy do instytucji wojewódzkiej, która zmieniała swoje stanowisko i mnożyła procedury wydania pozwolenia na wjazd podnośnika. A jako, że mam porównanie, kiedy coś powstaje w ramach miejskich festiwali albo z poparciem jakiegoś wydziału, to wiem, że wtedy takie sprawy między instytucjami przyklepywane są bez problemu. Ostatecznie mural musiał powstać z pomocą malarza, który profesjonalnie zajmuje się malarstwem w oparciu o sprzęt alpinistyczny. Naturalnie koszty wykonania wzrosły i gdyby nie to, że również finansowanie było po stronie Iron Oxide, to mural raczej by nie powstał.

Czy każdy z murali traktujesz jak manifest polityczny?

Mam potrzebę zobrazowania swoich spostrzeżeń, ale nie zakładam, że zmienię czyjąkolwiek opinię. Jednak z czasem sam proces – od pozyskania pozwoleń i styczności z biurokracją, przez realizację muralu (albo zablokowanie jego powstania), i co dalej z nim się dzieje – okazał się być równie istotny, jako manifestacja problemów, których dotyczą murale.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *